KAR 2019

Emocjonujący weekend na Krajnie

Jakub Wolski

Już po raz szósty fani orientacji sportowej i rajdów przygodowych spotkali się na koniec marca w Złotowie, żeby rywalizować podczas zawodów Krajna Adventure Race. Na 4 trasach: 5-kilometrowym biegu na orientację, 50-kilometrowej jeździe rowerem na orientację oraz dwóch trasach rajdowych (65 i 155 km) wystartowało łącznie 205 osób. 

Tym razem zawodnicy mieli okazję spłynąć kajakami piękną doliną Rurzycy rozciągającą się na przestrzeni dwóch rezerwatów oraz dodatkowo biegać po Rezerwacie Diabli Skok – dzikim i wymagającym terenie porośniętym wspaniałym mieszanym lasem. 

Nocne zwiedzanie bunkrów i prawie 8 godzin w kajaku

Na trasie długiej 17 zespołów rozpoczęło rywalizację o północy z piątku na sobotę (29/30. marca) krótkim biegiem na orientację, po którym zawodnicy przesiedli się na rowery, żeby na dystansie 55 kilometrów zwiedzić okolice jastrowskich jezior oraz lasów, a także bunkry niedaleko Brzeźnicy. Tuż przed świtem pierwsze zespoły wsiadały już na kajaki, lecz ostatnim etap rowerowy zajął niemal 8 godzin. Obserwowanie wschodu słońca w takim miejscu jak jedno z jezior Rezerwatu Doliny Rurzycy musiało być wspaniałym doznaniem. Niezmącona niczym tafla wody, unoszące się powoli mgły i co rusz przerywające błogą ciszę śpiewy ptaków. Idealny moment, żeby być w takim miejscu, gdy wszystko budzi się do życia. Lecz na rajdzie nigdy nie ma zbyt dużo czasu na podziwianie okolicy – trzeba skupić się na wyścigu. Średnio najwięcej czasu zajmował zespołom drugi etap kajakowy – na przepłynięcie 25 kilometrów Rurzycą i Gwdą zawodnicy potrzebowali od 4,5 do 7,5 godziny. Jeśli ktoś nie robi tego regularnie, to spędzenie tylu godzin w kajakowym kokpicie musiało być wyczerpujące. Zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Po kajakach zespoły pokonywały 16-kilometrowy odcinek rolkowo-pieszy – na takim etapie to zespół decyduje, jaki wariant przebiegu trasy wybrać i kiedy jechać na rolkach, a kiedy skrócić dystans np. biegnąc z rolkami na plecach przez las. Na koniec zawodnicy wrócili do pierwszej strefy zmian, gdzie czekały ich rowery i ruszyli na ostatni 35-kilometrowy etap, podczas którego musieli jeszcze wykonać wymagające zadanie specjalne, polegające na przejściu po konstrukcji wysadzonego mostu kolejowego na Gwdzie.

Najszybsi – Poco Loco Adventure Team (Agnieszka Korpal i Krzysztof Muszyński) uporali się z całą, około 155-kilometrową trasą, w 16 godzin i 49 minut, wyprzedzając o 22 i 25 minut dwa męskie zespoły – AR Poznań (Konrad Rochowski i Mateusz Hoffmann) oraz Ultra AR Team (Łukasz Drewniak i Karol Kłunejko).

Most dyktował warunki rywalizacji

Zawodnicy trasy krótkiej aż do 8 rano w sobotę nie znali swojego miejsca startu i wiedzieli bardzo niewiele na temat trasy, którą przyjdzie im pokonać. Dopiero otrzymując mapy, dowiedzieli się, że wsiadając o godzinie 9 do autobusu, ten zawiezie ich do Rezerwatu Diabli Skok, skąd rozpoczną swoją rywalizację.

Po 6 kilometrach eksploracji starych i słabo oznaczonych szlaków turystycznych rezerwatu zawodnicy dotarli do Trzebieszek, gdzie wsiedli na kajaki, żeby spłynąć jeziorami w dolinie Rurzycy 8 km do pola biwakowego „Wrzosy”. Do tej pory umiejętności nawigacyjne i taktyczne nie odgrywały najważniejszej roli, bo w stawce prawie 50 zespołów trudno było się urwać choć na chwilę spod czujnych oczu innych zawodników. Ale na kolejnym etapie biegowym, na dystansie kilkunastu kilometrów bardzo ważne było to, kto pierwszy dotrze do zadania specjalnego i kto pierwszy pokona most na Gwdzie. Ci, którzy stracili nieco czasu wcześniej, tutaj musieli niestety stracić go jeszcze więcej, czekając aż inne zespoły uporają się z zadaniem. Najszybciej na drugą stronę przeprawili się panowie z Poco Loco Adventure Team (Leszek Urbański i Krzysztof Staszelis), którzy nie oddali już prowadzenia przez kolejne kilometry etapu biegowego i ponad 30 km etapu rowerowego prowadzącego częściowo po zakolach Gwdy i szlakach rowerowych okolic Jastrowia. Do Złotowa dotarli po 6 godzinach i 5 minutach, wyprzedzając o ponad 20 minut ekipy Tripaka Człuchów/Przechlewo (Darek Ławecki, Sławomir Napiórkowski) i Aboriginals (Tomasz Pająk, Kajetan Sakowicz). Tuż przed metą zawodnicy mieli jeszcze okazję spróbować nowej atrakcji Złotowa – na mapie miasta pojawił się jeden z raptem kilku w Polsce Disc Golf Park – 6 stanowisk do rzucania dyskiem do celu w postaci mini golfa pozwala fajnie spędzić wolny czas i daje mnóstwo frajdy. Szczególnie, gdy już się do tego celu trafi.

Szybkie 50 km na rowerach

W tym roku zdecydowanie przybyło na Krajna AR rowerzystów. Na starcie pojawiło się 59 osób – 10 pań i 49 panów ścigało się szukając w okolicznych lasach 10 punktów kontrolnych.

Trasa tym razem okazała się bardzo szybko i mniej wymagająca niż w ubiegłych latach, więc zwycięzcy w swoich kategoriach – Kacper Cieś i Zuzanna Kownacka dotarli do mety po odpowiednio 3 godzinach 3 minutach i 4 godzinach i 2 minutach. Pojawiły się głosy, że jak jest trudniej, to jest ciekawiej, więc… w kolejnej edycji pewnie będzie.

Podobnie jak w ubiegłych latach, wszystkie zespoły otrzymały trackery GPS, dzięki czemu ich pozycję można było śledzić na bieżąco w internecie, co robiło on-line prawie 2000 osób.

Złotów po raz kolejny wspaniale nas ugościł i wspólnie z okolicznymi nadleśnictwami dał możliwość do spędzenia aktywnego weekendu i eksplorowania pięknych terenów, jakie ma do zaoferowania. Liczne jeziora, rzeki i ogromne połacie lasów sprawiają, że Krajna daje niezliczone możliwości wytyczania ciekawych tras i aktywnego spędzania czasu. Widzimy się za rok, 28 marca 2020, jak zwykle, w Złotowie.

Statystyki:

Liczba startujących: 205 osób

Trasa rajdowa długa: 34 osoby

Trasa rajdowa krótka: 98 osób

Trasa rowerowa: 59 osób

Bieg na orientację: 14 osób

Łącznie 160 mężczyzn i 45 kobiet. 

Najdłuższy etap w dystansie: 55 kilometrów rowerem

Najdłuższy etap w czasie: 25 kilometrów kajakiem – od 4,5 do 7,5 godziny

Najszybsi na trasie długiej: 16 h 49 minut

Najszybsi na trasie krótkiej: 6 h 3 minuty

DNF: 3 zespoły na trasie długiej i 1 osoba na rowerowej