[autor: Wojtek Kuśmirek]

Co to jest w ogóle ta wasza „Gra miejska” ? 

Spotykam się z czasem z takim pytaniem, więc w końcu znalazłem trochę czasu aby wyjaśnić co to jest i jak to się robi 😉  

Gra jest „wasza” czyli Złotowskiego Korpusu Ekspedycyjnego wspieranego najczęściej przez Bajokajaki, to przede wszystkim zabawa na dworze. Nie wymaga ogromnej sprawności fizycznej, kondycji czy specjalistycznej wiedzy. To sposób na ciekawe i aktywne spędzenie czasu z rodziną, przyjaciółmi lub nowo poznanymi ludźmi. 

A jak to się robi ?

Najpierw powstaje pomysł scenariusza. Przerabialiśmy między innymi już :

Czy scenariusze to historię wymyślone ? Z jednej strony oczywiście tak, z drugiej strony część postaci, miejsc, zdarzeń występujących w opowieściach to elementy prawdziwe. Dlaczego tak jest ? Bo staramy się aby nasza gra, oprócz zabawy niosła ze sobą również wartości edukacyjne. Dlatego jeśli czegoś nie wiemy zazwyczaj pytamy lepiej zorientowanych. Na przykład przy ostatnim scenariuszu konsultowałem się z panem Januszem Justyna, który jest prawdziwą skarbnicą wiedzy o Złotowie. Które elementy są prawdziwe ? A to już mogą sobie sprawdzić dociekliwi uczestnicy. 

Co później ? Już w większym (lub nie) gronie wymyślamy zadania jakie mają wykonać uczestnicy. Jakie są te zadanie ? Przeróżne : od sprawnościowych (rekreacyjnych) po takie które sprawdzają umiejętności logicznego myślenia, spostrzegawczość czy znajomość podstaw matematyki. Zadania staramy się konstruować tak aby dorośli dobrze się przy nich bawili a dzieci były w stanie je wykonać.  Przykładowe zadania na punktach możecie zobaczyć na fotkach do posta. 

Co jest potrzebne aby w takiej grze uczestniczyć ? No przede wszystkim dobre chęci. Konieczny jest zazwyczaj telefon (jeden na drużynę) z programem czytającym kody QR oraz dostępem do Internetu. Fajnie jak chociaż troszkę znamy się na mapie ale każdy kto posiada szczątkowe umiejętności orientacji w terenie poradzi sobie z nawigowaniem w mieście.

Czy są nagrody ? Zazwyczaj są, staramy się nagrodzić zwycięzców drobnymi gadżetami.  Na koniec zwykle jest też ognisko i kociołek lub kiełbaski do upieczenia.  

Bez czego nie odbyła by się gra ? Bez WOLONTARIUSZY – tych młodszych i tych starszych. To oni czasem wcielają się w różne role, to oni „sędziują” konkurencje sprawnościowe, to oni pomagają uczestnikom. W ostatnich dwóch edycjach pomagało nam też Muzeum Ziemi Złotowskiej, czasem również miasto grzecznościowo zezwalało nam korzystać z pomieszczeń Spichlerza.

Czy warto brać udział w naszych grach ? No cóż, nie mnie to oceniać ale na ostatnim wydarzeniu było 11 drużyn (57 uczestników) – więc chyba nie jest źle. Niektóre osoby uczestniczą w naszych wydarzenia systematycznie więc też prawdopodobnie są zadowolone. 

No i dlaczego to wszystko robicie ? Dlatego, że lubimy jak coś się dzieje w naszym mieście. Dlatego, że lubimy przebywać z innymi ludźmi. I z wielu jeszcze innych powodów. 

Ile na tym zarabiacie ? NIC absolutnie zero. Najczęściej jako stowarzyszenie to my ponosimy koszty ale to nie jest najważniejsze.