Czekając na…

Czekając na…

Kiedy jesteśmy dziećmi, czas jest jakiś dłuższy. Na wakacje czeka się i czeka. Im wiosen przybywa, tym większa jest JEGO prędkość – CZASU. Nim się obejrzymy a tu czas na kolejne wakacje, czas podsumowania starego roku, finał Ligi Latających Talerzy itd. Gdzieś pomiędzy tym, jak rodzynki są nasze spotkania innych ludzi, życiowe momenty zwrotne i refleksje. Nie ma się co oszukiwać, każdy je ma.

Szczególnie w takich momentach, gdy ktoś zaczepia FB, dzwoni i pyta o nocleg, zadaję sobie pytanie: Zgodzić się? Wtedy myślę o tym co byłoby gdyby z tej drugiej strony byłbym ja… to ustawia perspektywę odpowiednio. Zgadzam się. Czekam na Bartka i wspólnie zjadamy kolacje. Wiem co to znaczy prysznic dla rowerzysty po 100km drogi. Potem rozmawiamy o Krajnie, o genealogii, o podróżach, krajach o życiu pilota wycieczek. To niesamowite ile jest rzeczy o których nie wiedziałem, jak można patrzeć na świat. Jak widzą nas Krajniaków ci którzy odwiedzają naszą małą ojczyznę. Co im rzuca się w oczy, co podoba, zachwyca a co dziwi?

Każdemu życzę takiego doświadczenia, bo przecież na kontaktach ludzkich zbudowana jest cała nasza cywilizacja. To klucz, który czasami gdzieś gubimy. Klucz, który trafiając w odpwoiednie miejsce otwiera kolejne drzwi.

Podziwiam Bartka za siłę, za ciekawość. Za jego otwartość i umiejętność rozmawiania. To dziś nie takie oczywiste. Spójrzcie na stronę https://www.tropemkorzeni.pl co możemy się o sobie o naszych rodzinach dowiedzieć… to wszystko brzmi jak plan…. 🙂

Czas… poleciał. Jesteśmy po kolejnym walnym zebraniu. Mamy pomysły, pieniądze, tylko…. czasu jakby brak. 🙂 Czy to nie ciekawe? Wierzę jednak że gdzieś pomiędzy tym i owym, zepniemy się i zrealizujemy kilka naszych wizji. Pierwsza przed nami to Krajna Adventure Race do 21.08 wcale dużo czasu nie ma… Cieszy, że do naszego grona dołączyli nowi ludzie. Witamy Adriana i Jolę, którzy zawsze z nami sympatyzowali. Dochodzą nowe głowy z pomysłami.

Ciagle zastanawiamy się jak promować nasze stowarzyszenie, nasz region. To niełatwe zadanie, trzeba rozumieć ludzi, mieć chęć i czas. Znów czas… Jakoś jednak nas znajdują i chyba to pocieszenie że coś się udaje, ktoś coś wie. Miło nam opowiadać o tym co robiliśmy, o tym co chcemy. Właśnie w takiej chwili zdaję sobie sprawę ile tego jest. Takie momenty są potrzebne. Poza tym poznaliśmy kolejną fankę podróży Justynę Śniegocką z radia ESKA… 🙂

Jednym z powodów dlaczego trafiła na nas Justyna to Liga Latających Talerzy – dziś, za parę godzin mamy finał 2 sezonu. Nasi gracze są coraz lepsi. Widać to po wynikach, widać że nasze pole znają jak własną kieszeń. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy że na finał pojedziemy na inne pole. Tak żeby można było realnie ocenić umiejętności i wybrać tego który do czasu następnego finału z dumą w domu będzie mógł mieć nasz wyjątkowy puchar przechodni.

Dziś lista zawodników jest gotowa. Wiadomo kto jest w finale. Są emocje (mam nadzieję że pozytywne 🙂 ). O 13:45 startujemy.

Jest jeszcze taka refleksja. Mimo niepochlebnych komentarzy o porządku o tym czy ktoś tam gra itp. Pole DiscGolfPark Złotów się rozwija. Wkrótce będą wiaty. Doceniają nas poza Złotowem i przy okazji mogę bardzo podziękować Arturowi Zduniuk https://discgolfpoland.pl za ufundowania super nagród dla naszej Ligii.

Która to godzina? Oooo ile to czasu zeszło… 🙂 właśnie. Czy dobrze go użyłem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.